KontaktKontakt
Wstazeczka15.10.
ForumForum
Polecamy Pamiętnik Ani Pamiętnik Ani(2) Ile mam dzieci? Prawo w pigułce Przygotuj się do szpitala Słowniczek łac-pol Pogrzeb - 9tc Nietrafione pocieszenia Informacje z regionów
Nowości Informacje z regionów Baloniki 2009 (Poznań) 4 zadania Komentarze do czytań (4) DDU w Lublinie Skrzynka pocztowa Trzeba nauczyć się o tym rozmawiać Olsztyn. Znicz na grobie, którego nie ma Baloniki 2009 (Lublin) Kulisy balonikowego spotkania Komentarze do czytań (3) Nie uważamy się za przypadek medyczny Baloniki 2009 (Warszawa) Jak zorganizować konferencję? Projekt w woj. warm-maz Projekty Komentarz do czytań (2) Ab ovo... List w sprawie artykułu Umarłych pogrzebać Komentarz do czytań (1) Galeria Aniołów 2009 Balonikowe spotkania Październikowe inicjatywy Macierzyństwo w cieniu śmierci Informacja prasowa o spotkaniach E-broszura na DDU Informacja prasowa na październik Żałoba po śmierci dziecka Informacja prasowa na Dzień Matki Ma pani do mnie żal? Żałoba dzieci Tarczyca a poronienie Instrukcja dot. pogrzebu Jak rozmawiać z dziećmi? Zdjęcia z konferencji Poradnik dla facetów Brzydka para butów Dlaczego osobno? Grupa Wsparcia w Szczecinie Komentarz do czytań (4) Trudna diagnoza Tak trudno żyć Cud Etyczne i kulturowe aspekty pożegnania z dzieckiem Powrót wątku prawdy Zdjęcia z Parku Skaryszewskiego Komentarz do czytań (3) Prawne aspekty poronienia Trudno milczeć Podzielone cuda Ronić po ludzku Ankieta "Prawdy i mity" Galeria Aniołów
Współpraca pomocrodzicom.pl Pol. Stow. Naucz. NPR Prawo i Medycyna

Cztery zadania do wykonania

Przeglądając artykuły z ostatnich kilku lat dotyczące żałoby można nabrać przekonania, że sensowne teksty pokazują się w obliczu takich tragedii, które nie schodzą z pierwszych stron gazet. Tak było, gdy zginął pierwszy żołnierz w Iraku, gdy zawalił się dach hali Międzynarodowych Targów w Katowicach, gdy we Francji wpadł w przepaść autokar z polskimi pielgrzymami i ostatnio, gdy w Rudzie Śląskiej zginęli górnicy. Nagle się okazuje, że można mądrze pisać o żałobie.

W obliczu codziennych tragedii, a tych doświadczamy w domu, a nie tylko na ekranie telewizora, podobnych tekstów już nie ma. Rodzice po stracie dziecka nadal potrafią usłyszeć słowa, które pomniejszają ich ból i cierpienie. Dlatego tak ważne jest, aby z wiedzą o tym, jak wygląda żałoba, jej etapach, metodach radzenia sobie z bólem po śmierci ukochanej osoby, dotrzeć do szerszego odbiorcy.

Bo czym jest żałoba? Jest to czas, gdy na nowo układamy swoje życie po stracie. Jej przeżycie sprawia, że bolesna przeszłość nie ma wpływu na naszą teraźniejszość. Życie toczy się dalej a my sami patrzymy w przyszłość i choć jesteśmy już inni, to potrafimy być szczęśliwi.

Pamiętam dzień, gdy półtora roku po poronieniu byłam na spacerze z trzymiesięczną córką, urodzoną już po poronieniach. W parku spotkaliśmy mamę z dziewczynką, która uczyła się właśnie chodzić, musiała mieć około roku. “To tak by teraz wyglądała moja Ania...” - pomyślałam a w sercu zakłuło. Ból wracał a ja nie do końca rozumiałam dlaczego? Przecież minęło już tyle czasu. Przecież urodziłam dziecko. Przecież “jakoś” się pozbierałam. A jednak ból wrócił. To był moment, gdy uświadomiłam sobie, że moja żałoba nadal trwa. Mimo różnych, wydawało się ludzkich wytłumaczeń, że powinna się skończyć. Na pytanie, czy twoja żałoba już się skończyła jeszcze przez kilka miesięcy nie byłam w stanie odpowiedzieć, że tak. Myślę, że wiele osób po stracie zadaje sobie te pytania: na jakim etapie żałoby jestem? jak długo będzie bolała śmierć ukochanej osoby? czy zawsze będzie bolało tak bardzo? kiedy będę mógł powiedzieć, że ten czas już się skończył?

J. Wiliam Worden w 1991 roku opisując procesy związane z żałobą przedstawił jej kolejne etapy jako cztery zadania.

Zadanie pierwsze - zaakceptować realność straty

Dla większości osób dwie kreski na teście ciążowym automatycznie oznaczają narodziny dziecka po 9 miesiącach. Mało kto zdaje sobie sprawę z ogromu statystyk dotyczących poronienia. Dlatego też wiele osób żali się, że były zupełnie nieprzygotowane do poronienia, w ogóle się z takim obrotem spraw, nie liczyły. Jedno badanie USG potrafi przewrócić nasz świat o 180 stopni. Z badania, na które wchodziliśmy pełni nadziei i radości, wychodzi się z wyrokiem. W pierwszych chwilach jest szok i niedowierzanie. To wtedy pojawiają się myśli: to tylko jakiś sen! może się pomylili. Tym trudniej zaakceptować fakt śmierci dziecka, jeśli kobieta nadal odczuwa mdłości i czuje się 'jak w ciąży' oraz, gdy nie było żadnych innych oznak poronienia takich jak krwawienie czy skurcze (jest to poronienie zatrzymane).

Wiele kobiet będąc w ciąży tworzy własne rytuały, które pozwalają jej nawiązać kontakt z dzieckiem. To wtedy już zaczynają się rozmowy 'z brzuszkiem', czy głaskanie malucha. Zdarza się, że kilka dni czy tygodni po stracie 'nie pamięta' się o poronieniu i wraca się do wcześniejszych rytuałów. Dopiero dłuższa chwila zastanowienia przywraca nas do rzeczywistości.

Najczęściej jednak do zaakceptowania realności straty dochodzi bardzo szybko.

Trzeba jednak zauważyć, że zaakceptowanie realności nie jest jednoznaczne ze zgodą na stratę i zaakceptowaniem samego poronienia. Pogodzenie się z rzeczywistością, co przejawia się np. poddaniu procedurom szpitalnym, nie jest pogodzeniem się ze śmiercią. Pacjentka może wewnętrznie się buntować przeciwko poronieniu, nie okazując przy tym zewnętrznie żadnych emocji.

Ważne jest, aby poronienie zostało potwierdzone przez dwóch lekarzy. Symptomy pojawiające się przy poronieniu takie jak krwawienie czy skurcze mogą wystąpić także w innych sytuacjach. W tych pierwszych tygodniach ciąży śmierć dziecka powinna zostać potwierdzona na dobrej jakości aparacie USG. Wykonanie badania pozwoli też kobiecie epiej zrozumieć, co się stało. Można poprosić o zrobienie wydruku badania. Dla wielu rodziców jest to cenna pamiątku po dziecku.

Zadanie drugie - przejść przez ból po stracie

Część osób z naszego otoczenia myli pogodzenie się z realnością straty ukochanej osoby z pogodzeniem się całkowitym ze śmiercią. Aby zaakceptować śmierć kochanej osoby, potrzeba dużo czasu, w którym pozwolimy sobie na przeżycie bólu.

Ból jest naturalną reakcją, gdy odchodzi ktoś bliski. Mieliśmy przecież nasze plany, marzenia, wyobrażaliśmy sobie wspólną przyszłość. I choć wydaje się to oczywiste, to nadal problemem jest brak społecznego przyzwolenia na przeżycie żałoby po stracie dziecka. Oczekuje się od kobiet, że będą silne i w ciągu kilku dni gotowe, jak gdyby nic się nie stało, wrócić do swoich wcześniejszych obowiązków. Choć fizycznie jesteśmy w stanie w miarę szybko się pozbierać, tak emocjonalne zdrowienie trwa dłużej. Wraz ze śmiercią dziecka umiera też jakaś część nas samych jako rodziców tego konkretnego człowieka. To jasne, że jest to bolesne i że trzeba się z tym zmierzyć.

Często słyszymy, że czas leczy rany. Czas - sam w sobie - niczego nie leczy. Leczy natomiast, i jest to proces w czasie, pozwolenie sobie na przeżycie pojawiających się reakcji. Żałoba musi się wypalić a ból, który w nas siedzi 'wyleźć' na zewnątrz. Dlatego nie należy bać się łez, nie ma też sensu za wszelką cenę staranie się, aby być silną i żyć tak, jakby nic się nie stało, jak tego oczekuje otoczenie. Jeśli przez większość część dnia, np. w pracy, nie możemy sobie pozwolić na reakcje związane z żałobą, dobrze jest znaleźć taki czas i takie miejsce, gdzie nie będzie się niczego udawać.

Czytanie historii innych kobiet, rozmawianie o dziecku, które zmarło, może spowodować to, że ból będzie wracał. W takich chwilach mężowie potrafią 'odciąć' żonę od wszystkiego, co jest związane z przeżyciem żałoby. Warto w takich chwilach uświadomić y, że czytanie historii innych osób może mieć terapeutyczne działanie i że płacz to nie jest coś złego. Porządne wypłakanie się przynosi często ulgę. Po prostu - z każdą łzą jesteśmy bliżej końca żałoby.

Zadanie trzecie - przystosować się do nowej sytuacji bez ukochanej osoby

Widząc dwie kreseczki na teście wyobrażamy sobie dalszą przyszłość. To jest ten magiczny moment, gdy przenosimy się w przyszłość - wręcz można poczuć zapach dziecka, zobaczyć noworodka, pierwszy uśmiech i wpatrzone w nas oczy dziecka. Wyobrażamy sobie, jak będzie wyglądać, jak damy mu na imię, widzimy wspólną przyszłość, zarówno tę bliższą jak i dalszą. Zmieniamy często nasze plany uwzględniając czas ciąży i to, że za kilka miesięcy pojawi się w domu noworodek.

Czas żałoby to uświadamianie sobie tego wszystkiego, co się straciło wraz z poronieniem i powolne, bolesne godzenie się na to. W tym 'wszystko' mieszczą się zarówno drobiazgi jak i wielkie sprawy. Ból będzie wracał wraz z wyobrażeniami i marzeniami, które już mieliśmy, a które nie zostaną zrealizowane. Warto sobie zdawać sprawę z tego, że szczególnie trudne dni to okres świąt Bożego Narodzenia oraz wtedy, gdy mamy wolne, gdy więcej czasu na refleksję i przemyślenie tego, co nas spotkało. Czasami dodatkowo ktoś w naszym otoczeniu oczekuje na narodziny dziecka. Rosnący brzuszek przypomina także matce po stracie o jej własnym dziecku. Wtedy żałoba może odzywać się z większą siłą. Kobiety, które urodziły po poronieniu czy martwym porodzie dzielą się tym, że dopiero narodziny nowego dziecka uzmysławiają im, co straciło się z tym dzieckiem, które zmarło. Radość z narodzin miesza się z bólem i tęsknotą za tym wszystkim, czego los nie dał nam razem przeżyć.

Czas żałoby jest potrzebny na to, aby w tej nowej roli, bez dziecka umieć się odnaleźć.

Zadanie czwarte - emocjonalnie zamknąć przeszłość i iść dalej

Świat pojawiających się emocji po stracie dziecka jest trudny i skomplikowany. Mimo, że samo wydarzenie należy do przeszłości, to ma wpływ na naszą teraźniejszość, co szczególnie widać analizując pojawiające się uczucia, często trudne takie jak gniew, agresja, apatia, ogólne przygnębienie.

Pozwolenie sobie na te uczucia sprawia, że one już nie są w nas, ale poza nami.

W pewnym momencie wiemy, że śmierć dziecka rzeczywiście należy do przeszłości , że stało się coś ważnego, co wpłynęło na nas samych, co nas ukształtowało. Gdyby nie doświadczenie tej śmierci, to bylibyśmy zupełnie inni. Potrafimy z tym już żyć. Pojawia się w nas uczucie spokoju.

I wtedy - można iść dalej.

Monika (wuchowa)
październik 2009