KULISY BALONIKOWEGO SPOTKANIA
wywiad z Moniką Haglauer, organizatorką pierwszego plenerowego spotkania dla rodziców po stracie dziecka w PoznaniuSkąd wziął się pomysł na zorganizowanie spotkania dla rodziców po stracie w Poznaniu?
Pomysł zorganizowania balonikowego spotkania w Poznaniu narodził się w mojej głowie, dokładnie rok temu. Miałam szczęście uczestniczyć w pierwszym takim spotkaniu w warszawskim Parku Skaryszewskim. Mój mąż był w Warszawie na konferencji, a ja z synkiem pojechałam razem z nim. Przedłużyliśmy trochę pobyt, bo chcieliśmy pozwiedzać, odwiedzić znajomych i wziąć udział w spotkaniu. Chciałam zobaczyć, jak będzie ono wyglądało oraz spotkać znajomych z forum i Stowarzyszenia.
Podobało się?Bardzo. Emocje były ogromne… Wiedziałam, że będę chciała uczestniczyć w kolejnych. Miałam jednak świadomość, że może być z tym ciężko. Dlatego pomysł, żeby zorganizować takie spotkanie w Poznaniu. Nie każdy może wybrać się do Warszawy.
Trudno zorganizować takie spotkanie? Od czego zacząć?Teraz kiedy jest już po, myślę, że nie jest to trudne. Trzeba zacząć minimum 1,5-2 miesiące wcześniej, gdyż niektóre urzędy chcą aby odpowiednie pisma wpłynęły na 30 dni przed planowanym spotkaniem. Zadzwoniłam do Biura Informacji Teleinformatycznej poznańskiego UM i tam zostałam skierowana do odpowiedniego wydziału i dalej do Zarządu Zieleni Miejskiej. Trzeba było wysłać do nich pisma z prośbą o zgodę na spotkanie plenerowe. UM dodatkowo powiadomił Policję i Straż Miejską.
Ale pisma do urzędów to nie wszystko. Ulotki, balony, namiot…Tak, potrzebnych jest dużo rzeczy. Małych i dużych: namiot, balony, materiały stowarzyszeniowe, markery, stojaki na ulotki, stolik, bańki mydlane i kruche ciasteczka… Trzeba pamiętać o nożyczkach, taśmie klejącej, sznurku czy workach na śmieci. I jeszcze umieszczenie informacji o spotkaniu na innych forach i wysłanie jej do mediów.
I to wszystko na głowie jednej osoby?Oczywiście, że nie! Wiele osób mi pomogło. Dużo materiałów dostałam ze Stowarzyszenia. Mogłam też liczyć na pomoc dziewczyn z forum w rozwieszaniu plakatów, wypożyczeniu stolika czy pieczeniu ciasteczek. Za co serdecznie im dziękuję.
Dlaczego park Sołacki?Jest to jeden z najpiękniejszych parków w mieście, z dobrą lokalizacją i dojazdem. Jest często odwiedzany przez poznaniaków. A dodatkowo, mieszkałam w okolicy, przez kilka lat i mam wiele miłych wspomnień związanych z tym miejscem.
Najcięższe chwile?To chyba cały piątek. Byłam umówiona w kilka miejsc, pół dnia spędziłam w samochodzie. Musiałam min. odebrać pozwolenie na wjazd do parku, stolik, zdążyć do domu przed kurierem z namiotem i odebrać synka z przedszkola. Ale udało się...
Coś się nie udało?Nie udało mi się porozmawiać ze wszystkimi. Część ludzi zobaczyłam dopiero na zdjęciach. Bardzo tego żałuję… A z technicznych rzeczy, to jest trochę do poprawienia – chciałam wywiesić więcej materiałów na ściankach namiotu i zabrakło mi czasu. No i balony powinny być lepiej rozmieszczone.
Zdarzyło się coś śmiesznego?Wszyscy redaktorzy myśleli, że jestem z Warszawy!?
Nie bałaś się, że takie spotkanie będzie źle przyjęte? Bańki mydlane, ciasteczka, uczestnictwo dzieci w spotkaniu, czy to nie są zbyt wesołe rzeczy na spotkaniu z okazji Dnia Dziecka Utraconego?Nie, wiedziałam jaki był odbiór takiego spotkania w Warszawie. Chociaż mam świadomość, że mogą być różne reakcje. Nie każdy może mieć siłę na uczestnictwo w takim spotkaniu. Ale podobnie może być z mszą świętą czy udziałem w zajęciach grupy wsparcia. Ja nie wyobrażam sobie braku dzieci. One są dowodem na to, że z poronieniami da się wygrać. I dzieci mają prawo wiedzieć, że nie były jedynymi w naszym życiu. Chciałabym, żeby mój synek miał tego świadomość i rozumiał ideę spotkania jak podrośnie. A bańki i ciasteczka, przecież wszystkie dzieci je lubią...
Działasz w Stowarzyszeniu Rodziców po Poronieniu. Czy planujesz coś zrobić w Poznaniu w najbliższym czasie?Chciałabym, żeby rozwinęła się współpraca z czterema poznańskimi szpitalami. Zostały do nich wysłane pisma z propozycją wspólnych działań. Chciałabym, żeby na początek trafiły do nich nasze ulotki. Potem może jakieś szkolenia lub konferencja.
A za rok...?Za rok zapraszam, na drugie poznańskie spotkanie balonikowe.
Czego ci życzyć?Zdrowia i dobrej pogody. Resztę już przećwiczyłam w tym roku i dam radę. No i chętnych do wspólnego wypuszczenia baloników...
październik 2009Zobacz też:
Żeby nie bać się mówić o stracie dziecka, Seweryn Lipoński, Gazeta Wyborcza Poznań
Baloniki utraconych dzieci, Moje Miasto Poznań
W Parku Sołackim wypuszczono balony dla utraconych dzieci, www.epoznan.pl
Balonikowe spotkania