Media o prawie do pogrzebu dziecka zmarłego przed 22. tygodniem ciąży
Prawo w naszym serwisie
W dziale “Prawo” można znaleźć szereg dokumentów, które odnoszą się do akutalnej sytuacji prawnej w Polsce dotyczącej pogrzebu zmarłych przed narodzeniem dzieci. Także na stronie głównej w jednym miejscu zebrano informacje nt. pochówku, które są rozproszone po różnych działach (Teologia, Żałoba). Przeczytać można również historie rodziców, którzy pochowli swoje zmarłe dzieci na b. wczesnym etapie ciąży (9-14 tc) – bez kamer, świateł, obecności dziennikarzy czy polityków. Bo takie zwykłe tragedie odbywają się codziennie, a one medialne już nie są. I tak być powinno, bo strata dziecka jest wydarzeniem intymnym, dotykającym najgłębszych pokładów zbolałego serca rodzica. Tylko ktoś, kto stał nad trumną swojego dziecka... czy dowiadywał się, że nie będzie żadnych narodzin... wie, o czym mówię.
Gdy było dobrze
Bywa, iż w mediach podawana jest rzetelna informacja:
-
Grudzień 2004: "Niedziela" nr 49/2004, edycja zielonogórsko-gorzowska
Barbara DziaduraŻaden przepis prawa o aktach stanu cywilnego (ustawa z 29 września 1986 r.) nie mówi o tym, że wydanie aktu urodzenia martwo urodzonego dziecka nie dotyczy dzieci poniżej 500 g lub gdy ciąża trwała krócej niż 22 tygodnie. Oznacza to, że w każdym przypadku: poronienia, przedwczesnego porodu lub urodzenia martwego dziecka rodzice mają prawo domagać się od szpitala wydania aktu zgonu, a dokładnie dokumentu z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe, lub że aktu zgonu nie sporządza się. Na jego podstawie urząd wystawia akt urodzenia, bez względu na wagę dziecka. Akt ten zaś umożliwia zorganizowanie pogrzebu.
Tyle mówi polskie prawo. W praktyce jednak wygląda to inaczej. Szpitale poród do 22. tygodnia kwalifikują jako poronienie, w przypadku których stosuje się wewnątrzszpitalne procedury, ustalane na podstawie ustawy z 1962 r.
I najczęściej nie informuje się wtedy rodziców, że mają prawo do wydania ciała dziecka oraz dokumentu stwierdzającego jego zgon.
Zobacz cały tekst: Rodzice decydują -
Luty 2005: “Polityka”
Anna Olej-Kobus, Magdalena LasiaGranica między poronieniem a przedwczesnym porodem jest umowna. W Polsce do celów dokumentacji medycznej przyjmuje się, że do 22 tygodnia nastąpiło poronienie, powyżej - przedwczesny poród (zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dn. 17.09.2004). Natomiast bez względu na wiek ciąży oraz wagę dziecka rodzice mają prawo do pochowania dziecka na podstawie karty zgonu i zgłoszenia urodzenia dziecka.
Zobacz cały tekst: Ronić po ludzku -
Październik 2005: “Marie Claire” 10/2005
Katarzyna JanowskaRodzice, takż w Polsce, mają prawo pochować dziecko poronione nawet bardzo wcześnie.
-
Październik 2005: “Gość Niedzielny” 07.10.2005
Przemysław Kucharczak, Marcin JakimowiczNiektórzy lekarze powołują się na przepis, jakoby zwłok dziecka lżejszego niż 500 gramów nie wydawało się rodzicom. Okazuje się jednak, że taki przepis... nie istnieje. Na życzenie rodziców lekarz ma obowiązek wypisać „zaświadczenie o urodzeniu żywym lub martwym”, które pozwoli pochować dziecko. I to niezależnie od jego wieku i wagi. – Niektórzy lekarze bronią się przed wypisaniem po poronieniu tego zaświadczenia, bo nie chcą obciążyć statystyki szpitala – twierdzi prof. Bogdan Chazan, znany ginekolog i położnik. – Ale nie mają racji, bo to zaświadczenie wcale nie liczy się do statystyki! Zachęcam lekarzy, żeby przeczytali definicję urodzenia, zamieszczoną na każdym takim druku – dodaje profesor.
Zobacz cały tekst: Jestem w ciąży do końca życia
Gdy było źle
Niestety, czasami mam wrażenie, że dziennikarze kształtują świat, w którym żyją według swojej wiedzy, a ta często jest niewystarczająca. I jeśli dotyczy to spraw blahych, to nie ma problemu, ale dotykając spraw istotnych i ważnych, problem się jednak zaczyna. Sprawa jest o tyle poważna, iż społeczeństwo swoją wiedzę o danym problemie często opiera właśnie na informacjach ukazujących się w mediach. Jeśli zatem te są nieprawdziwe, służą utrwalaniu fałszywych stereotypów. Pochowanie własnego dziecka może być ważne dla rodziców. A biorąc pod uwagę same liczby – 40 000 kobiet przeżywa rocznie w Polsce poronienie – to okazuje się, że nie mówimy o sprawach marginalnych. A to, czy uda się godnie pożegnać swoje ZMARŁE dziecko nie jest równorzędne z tym, jaki film leci w kinie, czy dany trener będzie pełnił tę funkcje w nowym sezonie i czy złoty po kolejnych “bojach” w parlamencie się umocnił, czy nie.
Historia pani Lucyny pojawiła się latem 2005 roku w “Gazecie Wyborczej” oraz “Tinie”. Nieznajomość prawa przez dziennikarkę, która nie musi się znać na wszystkim może nie dziwić, pisała to, co mówili jej lekarze, ale nieznajomość rozporządzeń wydanych przez Ministerstwo Zdrowia wśród lekarzy, ordynatorów, delikatnie mówiąc, zastanawia. A rodziców, którzy muszą walczyć o wydanie ciała zmarłego dziecka – oburza.
Prześledźmy fragmenty artykułów (zostały wyróżnione
kursywą).
Gazeta Wyborcza, Gdańsk 22.08.2005, Alicja Katarzyńska
-
Poronienie czy poród
23-tygodniowej ciąży nie udało się podtrzymać. Kobieta urodziła żywą córeczkę, która zmarła po kilkudziesięciu minutach. Rzeczywiście urodziła czy może poroniła? Lekarze mieli wątpliwości, bo obowiązują ich określone przez Ministerstwo Zdrowia normy.
A nie powinni ich mieć, bo zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 17.09.2004 roku dotyczącego sporządzania dokumentacji medycznej:
Poronieniem określa się wydalenie lub wydobycie z ustroju matki płodu, który nie oddycha ani nie wykazuje żadnego innego znaku życia, jak czynność serca, tętnienie pępowiny lub wyraźne skurcze mięśni zależnych od woli, o ile nastąpiło to przed upływem 22. tygodnia ciąży (21 tygodni i 6 dni).Zarówno wiek ciąży (23 tydzień) jak i oznaki życia dawane przez dziecko nie kwalifikowały tej sytuacji do przypadku poronienia.
-
Zgłoszenie dziecka w USC
Zgłosić narodziny w urzędzie stanu cywilnego musimy, kiedy dziecko waży powyżej 501 g - mówi Krzysztof Maciejewski, ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego wejherowskiego szpitala. - A to dziecko ważyło 460 g. Stąd wątpliwości.
Lekarze często powołują się na nieobowiązujące już akty prawne, stąd biorą się ustalane przez nich granice. Jest to postępowanie niezgodne z obowiązującym prawem. Załącznik do Rozporządzenia Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 25 kwietnia 1994 r. (poz. 234) (rozporządzenie w sprawie rodzajów dokumentacji medycznej, sposobu jej prowadzenia oraz szczegółowych warunków jej udostępniania):
§5 Dla celów statystyki państwowej dokumentacja medyczna dotycząca okresu okołoporodowego powinna ujmować wszystkie płody i noworodki, które w chwili urodzenia ważyły co najmniej 500 g lub – gdy nie jest znana masa urodzeniowa – urodzone po odpowiadającym czasie trwania ciąży (22 tygodnie) lub osiągające odpowiadającą długość ciała (25 cm od szczytu czaszki do pięty) zarówno żywe, jak i martwe (patrz: akt prawny).
Status cytowanego wyżej aktu prawnego: uchylony. Stracił on moc prawną 6 czerwca 1998 roku. Nie obowiązywał więc w chwili pisania artykułu od 7 lat. -
Świadczenia
Twierdzi, że od przełożonej pielęgniarek dowiedziała się, że nie przysługują jej żadne świadczenia (pełnopłatny urlop połogowy), bo poroniła, a nie urodziła. Stanowisko lekarzy zmieniło się dopiero po groźbie skargi do dyrekcji szpitala.
Dokumentem wymaganym w ZUS-ie jest akt urodzenia (z adnotacją, że urodziło się martwo) lub akt zgonu dziecka. Ten za to wystawia USC na podstawie dokumentu, który otrzymuje się w szpitalu: zgłoszenie urodzenia dziecka. Nie jest on dokumentacją medyczną, więc rozróżnienie poronienie/poród nie mają tu żadnego znaczenia.
Przykro, że rodzice muszą egzekwować to, co im się należy. Podziwiam wszystkich, którzy w sytuacji śmierci dziecka znaleźli siły na szukanie informacji, docieranie do prawdy i “walkę” z bezdusznym personelem szpitalnym, który nie chce zauważyć, że rodzic przeżywa jedną z najtrudniejszych chwil swego życia. Jak bolesna jest ta droga wiedzą tylko ci, którzy nią przeszli.
-
Granice
Od lat występują problemy z ustaleniem granicy, kiedy mamy poród, a kiedy poronienie - mówi Krzysztof Preis, kierownik Kliniki Położnictwa Akademii Medycznej w Gdańsku. - 20 lat temu dziecko musiało ważyć ponad 600 g, żeby zgłosić je w USC. Obecnie ta granica się obniżyła do 501 g. To ważne z medycznego i społecznego punktu widzenia.
Natura ma to do siebie, że nie patrzy w ustawy i rozporządzenia ministra. Czasami jest tak, że poronienie (z punktu widzenia dokumentacji medycznej) trwa kilkanaście/kilkadziesiąt godzin, towarzyszą mu bolesne skurcze identyczne jak przy porodzie, gdyż z punktu widzenia natury JEST to poród (lecz kobiecie nie podaje się środków przeciwbólowych poza APAPem, no bo to “tylko” poronienie), po poronieniu pojawia się laktacja – zupełnie jak przy “normalnym” porodzie. Czasami urodzenie dziecka, np. w 24. tygodniu przebiega prawie bezboleśnie. I z punktu widzenia natury byłyby problemy w niektórych przypadkach, czy mamy do czynienia z poronieniem czy porodem. Ale ustawa jest jednoznaczna. Rozróżnienie idzie tylko po tym, czy dziecko przejawiało oznaki życia oraz poprzez czas trwania ciąży liczonej od ostatniego krwawienia miesięcznego. 22 tygodnie należy rozumieć jako 21 pełnych tygodni i 6 dni. Urodzenie dziecka w 23. tygodniu, czyli np. po upływie 22. tygodni oraz 4 dni ciąży jest już porodem. Problemy z ustaleniem granicy, kiedy mamy poród, a kiedy poronienie mogą mieć jedynie te osoby, które miały i mają problemy z rachunkami. A 23 tygodnie to może być poziom maksymalnie trzeciej klasy podstawówki.
-
Prawo do pogrzebu.
Płód leży w specjalnej "lodówce" na oddziale. Zostanie skremowany jak materiał biologiczny, np. chore tkanki wycięte podczas operacji chirurgicznych. Pochować go nie można.
Można pochować. Granica 22 tygodni dotyczy tylko dokumentacji medycznej. Karta zgonu, która stanowi podstawę pochowania dziecka, dokumentacją medyczną nie jest. Tak więc szpital, który odmawia wydania karty zgonu, postępuje niezgodnie z prawem. Pierwszeństwo w pochowaniu dziecka mają jego rodzice. Niestety – mało który szpital informuje o tej możliwości rodziców.
-
Wątpliwości ordynatora
Ordynator wejherowskiego oddziału nie godzi się z zarzutami pani Lucyny - są "bardzo krzywdzące". - Wątpliwości były, bo dziecko ważyło poniżej 500 g, a takich płodów, choć to brutalnie brzmi, nie zgłaszamy w USC - mówi Krzysztof Maciejewski. - Urodziło się żywe, reanimowaliśmy je, niestety, bez powodzenia. Nigdy nie patrzymy na żadne normy, ratujemy wszystkie dzieci bez względu na wagę czy tydzień ciąży. Tak samo ze współczuciem i uwagą zajmujemy się matkami, które dzieci straciły.
Gdyby ordynator wypowiadał te słowa w 1998 roku nie byłoby w nich nic dziwnego, a tak świadczą tylko o tym, że nie zna on prawa jak najbardziej “ze swojej działki”. Jeszcze rozumiałabym, gdyby te słowa wypowiadał chirurg, który na co dzień nie zajmuje się zgłaszaniem noworodków, wypełnianiem tzw. “metryczki”, ale ginekolog? “Krzywdzące”, jeśli już, w takiej sytuacji jest zachowanie szpitala wobec rodziców.
-
Rozporządzenie dotycząde dokumentacji medycznej
Do działającej od wielu lat ustawy o dokumentacji medycznej w tym roku Ministerstwo Zdrowia dopisało rozporządzenie. Nadal zachowano cezurę 23 tygodnia i wagi 501 g. Powyżej tych parametrów dziecko zawsze dostanie metryczkę, bez względu na to, czy urodzi się żywe, czy martwe. Poniżej - jeśli po porodzie nawet przez chwilę oznaczy się cechy życia: bijące serce, tętniącą pępowinę, skurcze mięśni - też otrzyma metrykę i może być pochowane.
I znów dziwi nieznajomość aktów prawnych. W rozporządzeniu ministra z 17.09.2004 roku jest mowa o 21 tygodniach i 6 dniach, czyli czekamy na POCZĄTEK 23 tygodnia a nie jego KONIEC. Waga 501 g, od której “zaczyna się” człowiek, we wspomnianym rozporządzeniu w ogóle się nie pojawia. Żadne parametry ani to, czy dziecko przejawiało jakiekolwiek oznaki życia nie są wyznacznikiem otrzymania “metryczki” i możliwości pochówku.
Artykuł pojawił się w końcu sierpnia w dodatku lokalnym oraz w wydaniu internetowym gazety. Ewa (imię zmienione), mama urodzonego w 23. tygodniu ciąży Adasia (lekarze zakwalifikowali jako poronienie), która przeszła przez biurkoratyczną walkę o godne pożegnanie z dzieckiem (patrz: Historia rodziców Adasia) spotkała się z dziennikarką panią Alicją Katarzyńską. Pokazywała dokumenty, które dostała ze szpitala, opowiadała, co jest potrzebne do pogrzebu... Dziennikarka z niedowierzaniem kręciła głową. Ewa prosiła między innymi o to, aby w “Gazecie” ukazał się jakiś komentarz do wcześniejszego artykułu, z podaniem norm prawnych, które obecnie obowiązują. Tłumaczyła, że to jest ważne dla rodziców. Niestety, mimo rozwoju medycyny, zawsze ileś ciąż będzie się kończyć dramatycznie przedwcześnie i ta wiedza komuś, prędzej czy później się przyda. Nie pojawiło się żadne sprostowanie. Po miesiącu Ewa wysłała list z prośbą o komentarz do artykułu, który ukazał się w lokalnym dodatku, do Warszawy – brak odzewu.
Za to w “Tinie” można było przeczytać: “Rodzicom powiedziano, że nie będą mogli pochować dziecka. Jego ciało, zgodnie z przepisami, powinno zostać spalone. - Widziałam Basię, słyszałam jej płacz – mówi pani Lucyna. - A teraz ma zniknąć, jakby nigdy nie istniała? Bez pogrzebu i modlitwy bliskich? Opowiedziała o tym swojej siostrze. To ona znalazła w internecie opinię rzecznika praw dziecka. Wynikało z niej, że rodzice mają prawo pochować Basię. Pani Lucyna i jej mąż stanowczo zażądali więc sporządzenia aktu urodzenia i zgonu dziecka, niezbędnych do zorganizowania pogrzebu. [...] Okazuje się jednak, że przepisy, na które powołuje się ordynator, już nie obowiązują.
Wydawało się, że już gorzej być nie może
A jednak, jakkolwiek sprawy by się źle układały – zawsze może być gorzej. Może jest to patrzenie na szklankę do połowy pustą, ale czasami ta nasza “walka” o uświadomienie wszystkich osób, które uczestniczą w tragedii wydaje się walką z wiatrakami...
Problemem nie są uregulowania prawne – one pozwalają na pogrzeb dziecka oraz jego rejestracje w USC bez względu na to, kiedy zakończyła się ciąża. Problemem są lekarze, którzy nie znają prawa, a jeśli już, to nie informują o nim rodziców. Szok, wstrząs, odrętwienie pierwszych dni, które pojawiają się po informacji o śmierci bliskiej osoby, często dołożony do tego koszmar szpitalny, nie ułatwiają podjęcia decyzji. Na dodatek brak norm społecznych, brak przyzwolenia na przeżycie żałoby po dziecku, które miało kilka czy kilkanaście milimetrów, a tym samym wyprawienie jemu pogrzebu, również mogą być obciążeniem, które trudno unieść. Wystarczy przeczytać wypowiedzi internautów dotyczące pogrzebów tych najmniejszych dzieci.
17.10.2005 gazety za KAI podały informację o organizowanym przez fundację “Nazaret” pogrzebie dzieci zmarłych przed narodzeniem. Oto fragmenty wypowiedzi z prasy:
-
KAI, 20.10.2005 (tekst z internetowego wydania “Gazety Wyborczej”)
Już dziś ma dojść do spotkania grupy posłów i senatorów, którzy będą chcieli zmienić prawo dotyczące pochówku płodów. W pogrzebie uczestniczyć będą rodzice dzieci oraz parlamentarzyści, którzy - jak dowiaduje się KAI - będą zmierzali do stworzenia lobby dążącego do zmiany obowiązującego w Polsce prawa dotyczącego pochówku płodów.
[...]
Inicjatorom pogrzebu zależy też na podniesieniu standardów prawnych. "Trzeba zmienić prawo, które opiewa, że można pochować płód, który ma co najmniej 22 tygodnie " - uważa ks. Maj. Dlatego w ceremonii będą uczestniczyć parlamentarzyści i senatorowie. Dziś też ma zawiązać się lobbing na rzecz bardziej precyzyjnych regulacji prawnych.
[...] Pochówek odbędzie się dziś, gdyż tyle czasu było trzeba, by wyjaśnić sprawę od strony prawnej. "Jest to precedens nie tylko w Polsce, ale na całym obszarze byłych krajów tzw. demokracji ludowej. Mam pełną interpretację prawną, opracowaną przez jedną z kancelarii adwokackich i działamy zgodnie z prawem " - zapewnił ks. Maj.I tu jestem ciekawa, ile razy parlamentarzystom obecnym na pogrzebie udało się spotkać w wyżej wspomnianym celu? Czy mają świadomość, czego chcą i jaki jest cel podjętych kroków? A może tylko na wielkich i wzniosłych słowach się skończyło? Czy ci, którzy mają stanowić o prawie polskim, nie powinni go lepiej znać? Posiadana ekspertyza prawna, na którą powoływał się proboszcz warszawskiej parafii dawała złudzenie, że jeśli chodzi o sytuację prawną organizatorzy pogrzebu wiedzą, o czym mówią. Tym samym dali “broń” do ręki lekarzom, którzy w większości przypadków nadal odmawiają rodzicom prawa do pogrzebania ich dziecka.
-
KAI, 20.10.2005 (tekst z internetowego wydania “Gazety Wyborczej”)
W homilii ks. prof. Jerzy Bajda z Instytutu Studiów nad Rodziną Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego wyraził nadzieję, że dzięki temu pogrzebowi wyrażającemu szacunek do szczątków ziemskich tych dzieci, "obudzą się sumienia ludzkie " i że ludzie odpowiedzialni za los rodziny i państwa przyjmą "właściwe ustawy chroniące prawa człowieka - prawo do życia, rodziny, godności i miłości ".
Akurat w tym przypadku nie trzeba zmian ustawy. Potrzeba zmiany mentalności personelu medycznego, księży (niektórzy nadal odmawiają pochowania małego dziecka, zob. też “Porozmawiajmy o konsekwencji”), szczególnie tych, którzy posługują w szpitalach, a którzy nie znają prawa, zarówno kościelnego jak i cywilnego, społeczeństwa. Potrzeba dostępu do informacji na oddziałach ginekologicznych oraz patologii ciąży – gdzie traci się dziecko. Potrzeba edukacji w zakresie psychologii, która wyjaśnia jak ważne w procesie żałoby jest pożegnanie z dzieckiem. U nas wciąż pokutuje przekonanie, że o “małej ciąży” szybko się zapomina. Otoczenie – tak, ale rodzice – nie.
-
KAI, 21.10.2005, Warszawa: zbiorowy pogrzeb nienarodzonych dzieci
Inicjatorom pogrzebu zależało też na podniesieniu standardów prawnych. "Trzeba zmienić prawo, które opiewa, że można pochować tylko płód, który ma co najmniej 22 tygodnie" - uważa proboszcz warszawskiej parafii.
Zobacz cały tekst: Warszawa: zbiorowy pogrzeb nienarodzonych dzieciŻaden akt prawny nie stawia ograniczeń dziecku - nieistotna jest jego waga, wiek, wzrost... Można je pochować. Historie rodziców, którzy pochowali swoje dzieci, zgodnie z obowiązującym prawem, z pełną dokumentacją, czyli wystawioną kartą zgonu oraz zgłoszeniem urodzenia dziecka są dowodem, że tak jest istotnie. Prawa nie trzeba zmieniać. Magiczne 22 tygodnie pojawiają się tylko na potrzeby dokumentacji medycznej. A karta zgonu, która jest niezbędna przy pochowaniu dziecka, dokumentacją medyczną nie jest, chociaż wystawia ją lekarz w szpitalu. Trzeba też przyznać, że część księży "oświadczenia" wystawiane przez szpital w celu pochówku traktują jako dokument zastępujący kartę zgonu i na jego podstawie chowają dzieci, ale jest to praktyka dotycząca cmentarzy parafialnych i nie wiem, czy do końca zgodna z prawem. Takie "oświadczenia" wystarczą, aby zorganizować pogrzeb (na cmentarzach komunalnych można mieć jednak problemy), ale na ich podstawie nie uzyska się ani rejestracji dziecka w USC, ani urlopu macierzyńskiego, ani zasiłku pogrzebowego z ZUS.
-
Gość Niedzielny, 26.10.2005
Tomasz Gołąb[Bienkiewicz] Ma nadzieję, że wkrótce uregulowaniem sprawy pochówków poronionych i zabitych w czasie aborcji dzieci zajmie się Sejm. Na razie na własną rękę gromadziła wszystkie rozproszone przepisy i dokumenty. Jan Łopuszański zdążył jeszcze jako poseł zwrócić się w sierpniu do Biura Analiz i Ekspertyz Sejmu o zebranie przepisów dotyczących problemu.
Opinię prawną w tej sprawie wydał także mec. Edward Klimczuk, znany warszawski adwokat, który reprezentował Kościół w wielu wygranych sprawach, na przykład o odzyskanie zabranego przez komunistów majątku. „W myśl par. 24 ustęp 3 pkt. 2 Rozporządzenia Ministra Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska oraz Zdrowia i Opieki Społecznej z 20 X 1972 r. do pochowania szczątków ludzkich wymagane jest zaświadczenie stwierdzające ich pochodzenie, wystawione przez Zakład Społecznej Służby Zdrowia. Na podstawie art. 10 ustawy z 31.01.1959 r. prawo do pochowania dziecka mają osoby, które dobrowolnie zgłoszą chęć pochowania, a osoby uprawnione z ustawy, np. rodzice lub krewni nie wyrażają woli pochowania dziecka” – napisał mecenas 19 października.
[...] Mam świadomość, że to dzień historyczny dla obrony poczętego życia. Dodałem też roboty biskupom. Teraz będą musieli wydać szczegółową instrukcję dla proboszczów w Polsce, by rozwiać wszystkie wątpliwości co do sposobu grzebania martwo urodzonych dzieci – mówi ks. Józef Maj.
Zobacz cały tekst: Śpijcie teraz spokojnieNa naszych stronach, od początku jej istnienia, czyli od grudnia 2004, można znaleźć informacje dot. faktycznego stanu prawnego (zob. "Wydanie ciała dziecka do pochowania - przepisy prawne"). W marcu umieściliśmy listy, jakie otrzymali rodzice dzieci zmarłych w 20. tc z ministerstwa zdrowia oraz od rzecznika praw dziecka dotyczące wydania przez szpital potrzebnych dokumentów. Opisujemy też historie rodziców, którzy przeszli przez biurokratyczną walkę, mając nadzieję, że ich przykład pomoże innym. I że za jakiś czas (jaki???) będzie w tym kraju normalnie.
Także przepisy liturgiczne są jasne dotyczące pogrzebu dziecka zmarłego przed chrztem czy po chrzcie. Nieistotne jest tu, czy dziecko zmarło przed czy po narodzeniu. Poczęło się. Było. Istniało. Tyle wystarczy. (zob. Kilka uwag na temat pogrzebu dzieci). Przepisy liturgiczne zmieniły się wraz z reformą liturgiczną po Soborze Watykańskim II. I tak wydanie łacińskie odnowionych obrzędów pogrzebu ukazało się w 1969 roku, a tłumaczenie polskie w 1977. I choć mija prawie 30 lat od kiedy ta księga liturgiczna jest (czy powinna być) w użyciu, to nadal są księża, którzy pogrzeb dziecka sprowadzają do “pokropka”, nie odprowadzając trumny na cmentarz (rodzice robią to sami, bez księdza).
I tylko dziwi fakt, że kilka tygodni wcześniej w tym samym tygodniku można było przeczytać, że zgodnie z obowiązującm prawem w Polsce można pochować dziecko zmarłe na wczesnym etapie ciąży. (Odpowiedni fragment cytowany był wyżej.)
-
Najwyższy Czas, 10.2005
Dariusz HybelZgodnie z obowiązującym rozporządzeniem ministra zdrowia, wolno pogrzebać "płód", który przekroczył wiek 22 tygodni. Jedynie dla takiego dziecka można wystawić akt zgonu potrzebny z kolei - zgodnie z ustawą o cmentarzach - do pochówku. Dzieci poczęte, które zmarły poniżej 22. tygodnia ciąży są.... przedmiotem szpitalnej utylizacji.
I prawo to winno być zmienione.
[...] Dobrze, by ciała dzieci poczętych zostały np. skremowane i pochowane w godnym miejscu. Potrzebne są w tym względzie stosowne rozstrzygnięcia prawne.
Zobacz cały tekst: Dziecko poczęte to nie... śmieć
Akt zgonu, czy akt urodzenia dziecka z adnotacją, że urodziło się martwe można wystawić każdemu dziecku, także temu, które zmarło przed 22. tygodniem ciąży. Ile razy jeszcze będziemy musieli to powtórzyć, aby do mediów to dotarło?
-
"Ozon" nr 28/05, 27.10.2005
Dorota SajnugPrawo wypowiada się tylko na temat dzieci zmarłych po ukończeniu 22. tygodnia i ważących w chwili urodzenia więcej niż 500 g. Powinny być traktowane tak jak zmarli dorośli – pochowane z szacunkiem należnym istocie ludzkiej. Nikt tego jednak nie kontroluje i to, co stanie się z ciałem, w rzeczywistości zależy od szpitala. Natomiast młodsze dzieci według prawa są płodami, czymś, co nie jest nawet szczątkiem ludzkim, więc nie zasługuje na uwagę.
[...] Jesteśmy głęboko przekonani, że poprzez taki stosunek do szczątków ziemskich tych dzieci obudzą się sumienia ludzkie. Że ci, którzy są odpowiedzialni za los rodziny i państwa, podejmą właściwe ustawy chroniące prawa człowieka – powiedział w homilii ks. prof. Jerzy Bajda.
[...] Pod koniec 2004 roku minister zdrowia Marek Balicki wydał rozporządzenie określające różnice między dzieckiem martwo urodzonym i płodem. Zgodnie z nim „dziecko” to osoba mająca minimum 21 tygodni i 6 dni i ważąca powyżej 500 gramów. A kim są młodsze dzieci? Rozporządzenie tego nie precyzuje. To płody – czyli nikt.
Zobacz cały tekst: Trumna dla aniołkaZastanawia mnie skąd te 500 gramów, skoro w rozporządzeniu z 17.09.2004 roku ich nie ma. Tak bardzo wrosło w świadomość lekarzy, że teraz przekazują je dziennikarzom? A ci bez zastanowienia (czyli przeczytania ustaw, na które się powołują) to “łykają”...
I tyle w mediach. Po październikowym pogrzebie, gdy rozmawiam o rozwiązaniach prawnych często słyszę: “aaa, mają zmienić prawo w tej sprawie”. To jest wiedza, którą “przeciętny widz” tych wydarzeń wyniósł dla siebie. Niestety, mam nieodparte wrażenie, że “edukacja prawna” organizatorom nie wyszła i więcej w świadomości społecznej przynieśli szkód niż pożytku.
Pisałyśmy zarówno do organizatorów pogrzebu jak i do wszystkich gazet z prośbą o podanie faktycznego stanu prawnego. Nigdzie nie ukazało się żadne sprostowanie.
I może któregoś z dziennikarzy nasze doświadczenie z mediami poruszy i napisze, jakie faktycznie istnieją zapisy w polskim prawie. A przynajmiej w następnych publikacjach dziennikarze okażą minimum rzetelności w przekazywaniu informacji dotyczących obowiązującego prawa.
Monika (wuchowa)marzec 2006
Zobacz też:
Przygotowanie szpitali do pochówku dzieci zmarłych na wczesnym etapie ciąży
Pogrzeb Mikołaja (9tc)
Pogrzeb Mikołaja (10tc)
Pogrzeb Dominiki (14tc)