KontaktKontakt
Wstazeczka15.10.
ForumForum
Polecamy Pamiętnik Ani Pamiętnik Ani(2) Ile mam dzieci? Prawo w pigułce Przygotuj się do szpitala Słowniczek łac-pol Pogrzeb - 9tc Nietrafione pocieszenia Informacje z regionów
Nowości Informacje z regionów Baloniki 2009 (Poznań) 4 zadania Komentarze do czytań (4) DDU w Lublinie Skrzynka pocztowa Trzeba nauczyć się o tym rozmawiać Olsztyn. Znicz na grobie, którego nie ma Baloniki 2009 (Lublin) Kulisy balonikowego spotkania Komentarze do czytań (3) Nie uważamy się za przypadek medyczny Baloniki 2009 (Warszawa) Jak zorganizować konferencję? Projekt w woj. warm-maz Projekty Komentarz do czytań (2) Ab ovo... List w sprawie artykułu Umarłych pogrzebać Komentarz do czytań (1) Galeria Aniołów 2009 Balonikowe spotkania Październikowe inicjatywy Macierzyństwo w cieniu śmierci Informacja prasowa o spotkaniach E-broszura na DDU Informacja prasowa na październik Żałoba po śmierci dziecka Informacja prasowa na Dzień Matki Ma pani do mnie żal? Żałoba dzieci Tarczyca a poronienie Instrukcja dot. pogrzebu Jak rozmawiać z dziećmi? Zdjęcia z konferencji Poradnik dla facetów Brzydka para butów Dlaczego osobno? Grupa Wsparcia w Szczecinie Komentarz do czytań (4) Trudna diagnoza Tak trudno żyć Cud Etyczne i kulturowe aspekty pożegnania z dzieckiem Powrót wątku prawdy Zdjęcia z Parku Skaryszewskiego Komentarz do czytań (3) Prawne aspekty poronienia Trudno milczeć Podzielone cuda Ronić po ludzku Ankieta "Prawdy i mity" Galeria Aniołów
Współpraca pomocrodzicom.pl Pol. Stow. Naucz. NPR Prawo i Medycyna

Pogrzeb dziecka utraconego w 9 tc

4 stycznia poroniłam moje drugie Dziecko w 9 tc, mój pierwszy Aniołek zmarł 17 września 2004 również w 9 tc. Bólu nie można wyrazić słowami, ale dzięki ludziom dobrego serca - wspaniałym poznańskim lekarzom oraz pracownikom USC - jest mi łatwiej przeżyć żałobę. To dzięki nim wiem, że życie ludzkie ma jeszcze dla kogoś ogromne znaczenie, że moje Dziecko zasługuje na szacunek, na to, by być DZIECKIEM. Otrzymałam ogromne wsparcie, także ze strony szpitalnego psychologa. Dostałam wszystkie potrzebne dokumenty do zarejestrowania i pochowania Maluszka. W poniedziałek Go pochowałam. Jestem w żałobie.

Dziękuję, że mogę przeżyć ją godnie.

Po stracie pierwszego Dziecka trudno mi było się pogodzić z tym, że potraktowano je jak odpad. Nikt nie dał mi żadnego wsparcia, żadnej pomocy prawnej, żadnych informacji. Przypadkiem, chyba w TV, usłyszeliśmy o stronie www.dlaczego.org.pl - tam znaleźliśmy wszystkie potrzebne informacje, również dzięki forum na www.poronienie.pl dowiedzieliśmy się, że mogliśmy walczyć o swoje prawa. Niestety było już za późno, żeby cokolwiek zmienić dla naszego Aniołka. Nosimy go w sercach. Nie sądziłam wtedy, że informacje, które zdobyłam na tych stronach będą mi jeszcze kiedyś przydatne. Dzieliłam się nimi z ludźmi w potrzebie i po stracie. Los chciał inaczej...

Dziecko zmarło w szpitalu (Wojewódzki Szpital Zespolony w Poznaniu), tam też musiałam je poronić. Przekonaliśmy ordynatora, żeby potraktował nasze dziecko jak dziecko listem od Rzecznika Praw Dziecka (ściągnęliśmy go ze strony www.dlaczego.org.pl ), a także listem z Ministerstwa Zdrowia (też z tej samej strony). Nie musieliśmy nawet mocno "walczyć" - trafilśmy na DOBREGO CZŁOWIEKA!

Właściwie wszystko załatwił mój partner Mikołaj - KOCHAM go bardzo za to !!! Dziewczyny – to bardzo ważne abyście miały wsparcie rodziny w rozmowach z lekarzami, bo same nie będziecie w stanie niczego załatwić, nie w tym stanie w jakim jest się po poronieniu... Gdy byłam w szpitalu pani psycholog, której opowidałam, jak bardzo brakuje mi moich dzieci, jak bardzo chciałabym móc chociaż pochować Mikołajka, poradziła mi coś: jeżeli nie znajdę sił by walczyć z biurokracją, jeśli się nie uda załatwić dokumentów, ciałka, to żebym pochowała chociaż symbol - to może być test ciążowy, zdjęcie z USG, zabawka, cokolwiek - w takim naszym miejscu - np. na ogrodzie...

Przy wypisie poprosiliśmy o wypisanie dokumentów, potrzebnych do zarejestrowania w USC - to taka karta zgłoszenia urodzenia/zgonu dziecka. WAŻNE: ordynator musi na niej podkreślić "urodzenie martwe".
Na tej karcie są informacje takie jak:

Następnie poszłam do USC - szpital też wysłał tam zawiadomienie o martwym urodzeniu. Na podstawie karty zgłoszenia urodzenia martwego dziecka zarejestrowano mi synka (małego Mikołajka) i wydano akt urodzenia, z andotacją "dziecko urodziło się martwe" - jest to jednocześnie akt zgonu.
Do USC potrzebne mi były:

Zresztą jeżeli w szpitalu wydadzą kartę zgłoszenia dziecka, to powinno się otrzymać tam również ulotkę ze spisem wszystkich dokumentów potrzebnych do rejestracji dziecka.

Po zarejestrowaniu synka odebrałam jego ciałko z oddziału patologii – wydano nam je z szacunkiem. Umieszczono je w folijce ochronnej, owiniętej szczelnie białym bandażem, nastepnie znowu kawałek folijki i naklejona schludna karteczka z nazwiskiem. Wszystko to stanowiło niedużą paczuszkę - lekko wypukły prostokącik. Nie umiem powiedzieć jak bardzo za to też dziękuję, bo bałam się, że wydadzą mi naszego Mikołajka w pojemniku na mocz, albo w probówce...

Następnie zakład pogrzebowy. Tu potrzebny był tylko akt urodzenia/zgonu. Nie wykupiliśmy trumny - nie ma takiego obowiązku. W sklepie z upominkami znaleźliśmy rzeźbioną szkatułkę z uchwytem - pewnie do końca życia będą kojarzyć mi się z trumienkami... Mikołajka pochowałam 9 stycznia 2005 r. o czternastej.

Potem ZUS - po przedłożeniu rachunku z zakładu pogrzebowego i po sprawdzeniu, że wpłacam składki (to ZUS sprawdza sam w moim zakładzie pracy) otrzymałam zasiłek pogrzebowy.

Problemy robi jedynie ubezpieczalnia - każda ubezpieczona mama ma prawo do wypłaty odszkodowania za śmierć dziecka nienarodzonego, ale ubezpieczalnie uznają dziecko dopiero po 28 tc (!)

Nie skorzystałam z urlopu okolicznosciowego, bo jestem cały czas na chorobowym, jeszcze poszpitalnym. Urlop macierzyński nie należy mi się, ale chorobowe - to ze szpitala, jak i jeśli jest potrzebne dalsze od ginekologa - po poronieniu jest płatne 100 %, tak jak po urodzeniu dziecka. Choć w tym przypadku traktowane jesteśmy jak mamy, którymi przecież jesteśmy... Ja chorobowe 100 % miałam od ginekologa (4 tygodnie), potem 2 tygodnie normalne zwolnienie (80 %). W 100% płatne chorobowe wynika stąd że miałam pewnie na L-4 kod choroby - B, choć co prawda świadczy o ciąży, upoważnia do wypłaty wynagrodzenia w wysokości 100%. A przecież poronienie jest bezpośrednio związane z ciążą prawda? Choć tak naprawdę wolałabym tysiąc razy bardziej nie dostawać tych pieniędzy i mieć maluszka przy sobie...

Śmierć moich dzieci jest dla mnie ogromną tragedią, lecz to że mogłam pochować mojego Synka bardzo mi pomogło w przeżywaniu żałoby. Jestem ogromie wdzięczna wszystkim, którzy pomogli mi przez to przejść i umożliwili mi godne pożegnanie Mikołajka. To było moje dziecko i tylko rodzice powinni mieć prawo do decydowania o pogrzebie własnych dzieci.

Agata (eledhwen)
mama Kruszynki i Mikołajka


Zobacz też:
Pogrzeb Dominiki (14tc)
Pogrzeb Mikołaja (10tc)