KontaktKontakt
Wstazeczka15.10.
ForumForum
Polecamy Pamiętnik Ani Pamiętnik Ani(2) Ile mam dzieci? Prawo w pigułce Przygotuj się do szpitala Słowniczek łac-pol Pogrzeb - 9tc Nietrafione pocieszenia Informacje z regionów
Nasze projekty Warmia-Mazury (2010) Dobre praktyki (2009) Warmia-Mazury (2009) Kujawsko-Pomorskie (2008)
Nowości Wyzwanie Coś nas łączy ponad czasem Dzień Dziecka Utraconego Językowy obraz macierzyństwa Przypadkowe spotkania Wspierająca pomoc Hołd dla mojego dziecka Czy jeszcze przeżywasz? Anioł w deszczu Wbrew procedurom Baloniki (Lublin) Fotorelacja Baloniki (Olsztyn) Fotorelacja Pomóc tym, którzy pomagają Baloniki (Olsztyn) Jak znalazłam się w stowarzyszeniu? Rozmowa z Anią Baloniki (Kraków) Fotorelacja Miłość trudniejsza... Nasza historia Nie wolno się poddawać Jak to jest... Już nie jesteśmy tacy sami Urodziny 3 razy w roku Perspektywa Plotki o świętych Informacje z regionów Galeria Aniołów
Współpraca pomocrodzicom.pl Pol. Stow. Naucz. NPR Prawo i Medycyna

Nasza historia - Pogrzeb Alka

Postanowiłam napisać o pogrzebie Alka i przygotowaniach do niego. Kiedyś może (niestety) przyda się to komuś innemu. Myślę, że jest to niezmiernie ważne, by zorganizować wszystko tak jak byście tego chciały, jak myślicie by chciało tego Wasze dziecko. Byście później nie żałowały, że coś można było zrobić inaczej. Przepraszam za faktograficzno- organizacyjny ton mojej wypowiedzi (momentami nawet bezduszny), ale przygotowania do pogrzebu to właśnie niestety biurokratyczno-organizacyjna bieganina.

Po pierwsze: dziecko po śmierci można zobaczyć i się z nim pożegnać. Jeśli dziecko umiera w szpitalu pozostaje na tej sali jeszcze 2 godz., potem zostaje przewiezione do chłodni. Zostałam z moim synem jeszcze przez 30-40 minut (tyle ile chciałam i potrzebowałam) by się z nim pożegnać, przytulić i jeszcze mu poczytać. Mój syn zmarł w sobotę i do poniedziałku nie mogłam nic zrobić w kwestii formalności szpitalnych, gdyż Statystyka szpitalna pracuje jedynie w dni robocze.

W niedzielę pojechałam na cmentarz, gdzie chciałam by został pochowany mój syn i szukałam wolnych miejsc na razie na własną rękę. Jeśli nie ma grobu rodzinnego trzeba się udać do zarządu cmentarza, by wykupić miejsce. Niestety pracuje on tylko w tygodniu, na "moim" cmentarzu w godz: 9-13. Małe dziecko (noworodek, niemowlak) można pochować albo do ziemi albo w dużym grobie murowanym. Duże dziecko (jak moje) jedynie w grobie murowanym. Pan z Zarządu cmentarza pokazał mi 3 wolne miejsca, z których wybrałam jedno. Ceny różnią się w różnych miejscach cmentarza (główna aleja czy grób bardziej na uboczu i na różnych cmentarzach). Za miejsce płaci się gotówką. Na moim cmentarzu była to duża suma; warto wiec zadbać o wypłatę pieniędzy z banku lub pożyczkę u rodziny.

Uwaga: wiem, że o tym się raczej nie myśli tuż po śmierci dziecka (dla mnie straszna była myśl, że odtąd będę Alka odwiedzać tylko na cmentarzu a jedynymi prezentami będą lampki i kwiaty), ale spójrzcie i oceńcie położenie miejsca, jego wielkość, odległość od innych grobów/pomników (to przyda się później do stawiania pomnika. Czy chcecie miejsce pod drzewem (przytulne i zacienione miejsce, ale przez kilka miesięcy trzeba uprzątać liście itp.).

Jeśli dziecko zginęło w wyniku wypadku komunikacyjnego należy się zgłosić do wydziału ruchu drogowego. Dział statystyki szpitalnej przesyła papiery dokumentację tam. Z wydziału ruchu drogowego trafiają one do prokuratury, gdzie prokurator podejmuje decyzje o wykonaniu sekcji zwłok. W wypadku nieznanej lub do końca niewyjaśnionej przyczyny śmierci noworodka również wykonuje się sekcje zwłok, często wewnątrzszpitalną. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości, co do zaniedbania lekarza proponuję zdecydować się na sekcje prokuratorska, by lekarze nie mogli zatuszować swych niedociągnięć w trakcie sekcji wewnątrzszpitalnej.

Uwaga do sekcji: perspektywa sekcji zwłok dziecka jest bardzo bolesna dla rodziców. Pomocne jest uzmysłowienie sobie, że to już jest tylko ciało, a nasze dziecko jest już gdzie indziej. Chciałam dodać, ze na studiach chodziłam na sekcje zwłok (interesowałam się tym) i nie mam żadnych zastrzeżeń do pracy lekarzy i personelu tam zatrudnionego i do traktowania przez nich ciała. Nikt tam sobie nie pozwala na głupie żarty, próba silenia się na żart przez studenta skutkuje jego wyproszeniem z sali.

Po sekcji można samemu ubrać dziecko lub zlecić to pracownikowi prosektorium (z tego co wiem kosztuje to ok. 200 PLN). Uwaga: ubranie należy dostarczyć dzień przed odebraniem ciała dziecka do 14.30. Następnego dnia można odebrać dziecko również do 14.30. Kwestia ubrania: Ja zawiozłam synowi jego ulubione ubrania (oprócz bielizny): ulubioną podkoszulkę, bluzę, spodnie, czapkę z daszkiem i medalik na szyję. Pierwszą moją myślą było, że ciało chowa się w garniturze ale mój syn nie znosił garnituru i gdy musiał go nałożyć to powrocie do domu ściągał go już w przedpokoju. Buty: ulubione bartki na rzepy. Jak dziś pamiętam pranie ulubionej bluzy i czyszczenie butów (z mężem po jednym).

Czas oczekiwania na sekcje zależy od ilości sekcji w kolejce, możliwości przewiezienia ciała ze szpitala do Zakładu Medycyny Sądowej (wymagany jest transport sanitarny) no i nie ukrywam też znajomości. Jeśli dziecko miało sekcje zwłok zakład medycyny sadowej wydaje "zaświadczenie" o śmierci, z którym należy się udać do USC w celu wystawienia aktu zgonu. Wymagana jest obecność rodziców z dowodami i akt urodzenia dziecka. Trzy odpisy kosztują chyba 5 PLN. Każdy kolejny 15 zł.

W międzyczasie skontaktowałam się z poleconym mi przez przyjaciółkę zakładem pogrzebowym i zaczęłam z nimi ustalać szczegóły. Niestety z powodu sekcji nie mogłam od razu ustalić wszystkich szczegółów ( w tym głównego - terminu pogrzebu).

Trzeba wybrać trumnę. Ja opisałam trumnę, która chciałam (solidna dębowa, bez żadnych ozdób i koronek - tu kierowałam się domniemanym życzeniem Alka). Przywieziono jednak trumnę owszem dębowa, ale z wszystkim możliwymi ozdobnikami i falbankami. Odmówiłam jej przyjęcia i poprosiłam o wykonanie trumny wobec mojego życzenia. Prośbę/zlecenie to wykonano bez żadnych problemów. Zamówiłam również tabliczkę na trumnę, przewóz Alka z Zakładu Medycyny Sądowej do kaplicy (polecam kaplicę zamiast chłodni, jeśli kościół bądź zakład pogrzebowy dysponuje kaplicą). Ciało dziecka leży wówczas w trumnie na katafalku, wokół palą się świece, są kwiaty, a nie leży na półce.

Zamówiłam też krzyż i krzyżowego (osoba z krzyżem prowadząca orszak żałobny). Można wziąć jako krzyżowego np. organistę z kościoła, ale trzeba mu zapewnić transport, co w natłoku spraw do załatwienia jest nieco kłopotliwe. Już z gotową trumną pojechałam po syna do Zakładu Medycyny Sądowej. Przygotowałam sobie wszystkie rzeczy, które chciałam mu dać do trumny. Książeczkę do nabożeństwa pod poduszkę (gdyż znalazłam ją w domu pod poduszka Alka, ukochanego Mikołajka, róże z naszego zasuszonego bukietu ślubnego, igły z naszego pierwszego wspólnego Bożego Narodzenia i kapsle tazo, za którymi ja nie przepadałam, a mój syn trzymał je w plecaku, by mi się za bardzo nie rzucały w oczy.

Uwaga: Przemyślcie, co chcecie podarować dziecku w te ostatnia podróż, by później nie myśleć "o, jeszcze to mogłam mu włożyć". Jedna z mam sfotografowała wszystkie te przedmioty na pamiątkę przed włożeniem do trumny. Myślę, że to dobry pomysł.

Kościół wybrałam parafialny, gdzie Alek był chrzczony i gdzie był u komunii. Niestety nasz "ulubiony" ksiądz zmieniał wówczas parafie i nie mógł odprawić mszy. A ksiądz "rodzinny" był daleko na obozie dla młodzieży. Wtedy spadł nam z nieba ksiądz Benek z Warszawskiego Hospicjum i lepiej nie mogło się stać. Towarzyszył mu ksiądz z parafii "od dzieci". Z księdzem Benkiem spotkaliśmy się dzień przed pogrzebem, by opowiedzieć mu o Alku i naszej rodzinie.

Podczas pogrzebu nie życzyłam sobie żadnych zdjęć. Skorzystałam natomiast z pomysłu znajomej: na wysokości trumny, obok trumny postawiam duże zdjęcie uśmiechniętego Alka. By wszyscy tak go właśnie zapamiętali.

Bardzo zależało mi na oprawie muzycznej i dzięki pomocy mojej przyjaciółki i jej rodziców udało nam się ściągnąć skrzypków, trębaczy i śpiewaczki z Teatru Wielkiego i wspaniałego organistę od Paulinów. Śpiewali oni już na moim ślubie i częściowo im pozostawiłam wybór pieśni.

Rodzeństwo: zabraliśmy nasze maluchy (2,5 roku i 6 miesięcy) na pogrzeb. Ktoś nam proponował by z nimi zostać, ale uznaliśmy, że powinni uczestniczyć w pożegnaniu Brata, (który ich bardzo kochał i z własnej woli się nimi bawił, zajmował etc.). Dzieci natomiast nie były świadkiem opuszczania trumny do grobu. Zostały przy wejściu do cmentarza pod opieką kogoś z rodziny.

Na cmentarzu karawan może podjechać pod sam grób (na ile to możliwe) bądź trumna może być niesiona. Ja chciałam, by najbliżsi mi mężczyźni z mojej rodziny zanieśli Alka na swoich ramionach. Nad trumna i wykopanym grobem ksiądz odprawił jeszcze nabożeństwo.

Uwaga: Na cmentarzu możecie jeszcze pożegnać się z dzieckiem, cos powiedzieć. I można tez nie chcieć, by inni coś mówili. Jeśli rodzice chcą mogą jeszcze otworzyć trumnę na cmentarzu. Ja tego nie zrobiłam, pożegnałam się z Alkiem już wcześniej (poprosiłam z Zakładu Medycyny Sądowej o zabicie trumny "na amen" gwoździami, choć obecnie częściej stosuje się "wkręty") i chciałam by pozostali zapamiętali go takim, jakim był.

Przeczytałam mojemu synowi wiersz Gałczyńskiego "Prośba o wyspy szczęśliwe" zmieniając mi na mu, jego etc. a mój mąż "Do not stand at my grave and weep" Stevena Cumminsa. Przy opuszczeniu trumny go grobu zażyczyłam sobie "What a wounderful Word" L. Amstronga.

Potem murarze zamurowują grób, pracownicy zakładu pogrzebowego układają wieńce i kwiaty, można zapalić lampki i...
...wraca się do pustego mieszkania, w którym wszystko przypomina Ci Twoje Dziecko.

Osobiście polecam, jeśli nie trzymają Was sprawy zawodowe, wyjazd. To by było na tyle. Przepraszam za, momentami, mentorski ton (zwłaszcza w Uwagach), ale myślę, że te wszystkie drobne elementy są niezwykle ważne.

Mam nadzieję, ze komuś pomogę tym opisem, choć wszystkim życzę pomocy w przygotowaniach raczej do ślubu swoich dzieci. Pomimo, że nasz Alek miał tylko 9 lat nieraz wyobrażałam sobie jego ślub i moją w nim pomoc; niestety uroczysty pogrzeb był jedyną uroczystością, którą mogłam dla niego zrobić.

Przysługuje Wam też zwrot z ZUS-u. Obecnie ok. 4.600 PLN. Z aktem zgonu trzeba się udać do zakładu pracy, wypełnić kwestionariusz wysłać do ZUS-u. Jest na to rok czasu. Ja jeszcze tego nie zrobiłam, więc nie znam szczegółów.

Magdalena Harrison