28. niedziela w ciągu roku
11 października 2009I Mdr 7,7-11, Ps 90, II Hbr 4, 12-13, Akl Mt 5,3, Ew Mk 10, 17-30 lub Mk 10, 17-27
Rozważanie
Żyjemy w świecie, gdzie wszystko, czy prawie wszystko chcielibyśmy przeliczyć: dlatego liczymy to, co mamy i to, czego nie mamy; pieniądze, ilość przepracowanych godzin, wysokość rat kredytu, ilość przejechanych kilometrów, emisję dwutlenku węgla... Liczymy, ile inni są nam dłużni i ile my daliśmy innym.
Psalmista dziś uczy nas modlitwy, gdzie również jest mowa o liczeniu: naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy zdobyli mądrość serca. Czy potrafimy liczyć dni nasze? czy czas traktujemy jako dar, cenny dar, czy coś, co w praktyce, ucieka nam przez palce? Gdy mówimy o wieku, to liczymy raczej upływające lata, a nie dni. Jak cenny i jak kruchy jest dar życia dociera do nas dopiero, gdy stajemy wobec śmierci tych, których kochamy. Wtedy, dopiero wtedy, zaczynamy liczyć dni... Jest właśnie miesiąc październik, gdy wspominamy zmarłe dzieci. Statystyki są trudne i nie zawsze zdajemy sobie z nich sprawę: 40 tysięcy rodzin co roku w Polsce doświadcza poronienia, 2 tysiące dzieci rodzi się martwo, 5 tysięcy dzieci nie dożywa 18. urodzin.
Dla wielu osieroconych rodziców życie ich dziecka zostało policzone w dniach, czasami tygodniach i to przed narodzeniem.
Psychologowie podkreślają, że długość trwania ciąży nie wpływa na reakcje matki w przeżywaniu żałoby, dla kobiety nie jest istotne, czy dziecko odeszło w 8., w 18., w 28. czy 38. tygodniu ciąży. Może nie zawsze zobaczymy łzy, może nie zawsze usłyszymy słowa skargi, bo wielu rodziców, nie mając społecznego przyzwolenia na przeżycie żałoby, nie okazuje niczego na zewnątrz. Specjaliści podkreślają, że żałoba po dziecku to długi czas, który trwa rok, często dłużej. Może właśnie do rodziców, którzy stracili swoje dzieci pasują słowa modlitwy daj radość [...] za lata, w których zaznaliśmy niedoli. Bo ten czas układania swojego życia na nowo, wchodzenia na nowo w rolę ojca i matki dziecka, którego fizycznie tutaj nie ma, a którego życie jak wierzymy, trwa nadal w Bogu, to rzeczywista niedola. To ogrom trudnych uczuć: niedowierzanie, ból, złość, gniew, tęsknota. To miejsce w sercu rodzica i uczenie się życia z taką połamaną miłością, o której trudno nawet mówić.
Rodzice często dzielą się bólem zadanym przez otoczenie, które ocenia i osądza sposób przeżywania żałoby i radzenie sobie z tragedią, wobec której każdy z nas staje bezradny. Gdy płaczę, to wszyscy uciekają ode mnie - pisze jedna z mam. Gdy mam uśmiech na twarzy, to słyszę komentarze, że szybko zapomniałam.
Dar rodzicielstwa jest pięknym zadaniem, które Bóg wkłada w ręce ludzi. I trzeba wyraźnie to powiedzieć, że śmierć dziecka nie zmienia tego daru - daru ojcostwa i daru macierzyństwa. Bóg nie cofa tego, co nam daje na zawsze. A dziecko, człowiek otrzymuje już na samym początku swojego istnienia nieśmiertelną duszę, obietnicę życia wiecznego. Śmierć sprawia, że nasze życie zmienia się, ale nie kończy, tym samym bycie rodzicem też się zmienia, ale się nie kończy. Choć patrząc po ludzku, to nie dostrzegamy tego ukrytego, czy ubogiego bycia rodzicem. Bo dla otoczenia - nie ma dziecka, nie ma więc ojca i nie ma matki. Dla rodziców - dziecko, choć zmarło, nadal jest, w tym innym świecie, ale jest. Jest obecne poprzez miłość, pamięć serdeczną, modlitwę, świętych obcowanie. Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. To ubogie rodzicielstwo, gdy relacje z dzieckiem nawiązuje się na innej płaszczyźnie, duchowej, też jest warte dostrzeżenia i docenienia.
I jeszcze jedno zdanie z dzisiejszej Ewangelii, Jezus spojrzał na bogatego młodzieńca z miłością. Jezus tak patrzy na każdego z nas. Patrzy także z miłością na rodziców w żałobie. Nie ze zdziwieniem, nie z osądzaniem, po prostu z miłością. Takiego patrzenia na innych, którzy cierpią w szkole Chrystusa mamy się uczyć. W tę miłość wpisane jest i zrozumienie dla bólu, cierpienia, w tej miłości mieści się współczucie oraz szacunek dla bolesnych uczuć. W tę miłość wpisane jest również Boże pocieszenie, które może przyjść do drugiego człowieka na tysiące sposobów. Również przez drugiego człowieka. Prośmy Boga o dar mądrości, abyśmy potrafili tę pociechę nieść innym.
Modlitwa powszechna- Panie, Ty gromadzisz swoje dzieci w Kościele świętym, wspieraj go nieustannie swoją łaską, aby głosił innym Twoje miłosierdzie. Ciebie prosimy.
- Panie, Ty dajesz życie i podtrzymujesz w istnieniu cały świat, dopomóż, aby rozwijał się w pokoju i szukaniu Twoich dróg. Ciebie prosimy.
- Panie, Ty patrzysz z miłością na wszystkich przeżywających trudności, przynieś pociechę i ukojenie bólu wszystkim, którzy opłakują śmierć dziecka. Ciebie prosimy.
- Panie, Ty chciałeś życia każdego człowieka, daj szczęśliwie narodzić się dzieciom zagrożonym poronieniem, przedwczesnym porodem lub śmiercią w wyniku komplikacji w trakcie porodu. Ciebie prosimy.
- Panie, przyszedłeś na ten świat w rodzinie, umacniaj wszystkie rodziny, aby były coraz bardziej odbiciem domu Maryi i Józefa. Ciebie prosimy.
- Panie, Ty obdarzasz nas nieustannie wszelkimi łaskami, prosimy w intencji Mszy świętej... . Ciebie prosimy.
- Panie, Ty zebrałeś nas wokół ołtarza, niech Chleb z nieba, który przyjmiemy dopomaga nam iść i głosić Twoją miłość. Ciebie prosimy.
sierpień 2009