KontaktKontakt
Wstazeczka15.10.
ForumForum
Polecamy Pamiętnik Ani Pamiętnik Ani(2) Ile mam dzieci? Prawo w pigułce Przygotuj się do szpitala Słowniczek łac-pol Pogrzeb - 9tc Nietrafione pocieszenia Informacje z regionów
Nasze projekty Warmia-Mazury (2010) Dobre praktyki (2009) Warmia-Mazury (2009) Kujawsko-Pomorskie (2008)
Nowości Wyzwanie Coś nas łączy ponad czasem Dzień Dziecka Utraconego Językowy obraz macierzyństwa Przypadkowe spotkania Wspierająca pomoc Hołd dla mojego dziecka Czy jeszcze przeżywasz? Anioł w deszczu Wbrew procedurom Baloniki (Lublin) Fotorelacja Baloniki (Olsztyn) Fotorelacja Pomóc tym, którzy pomagają Baloniki (Olsztyn) Jak znalazłam się w stowarzyszeniu? Rozmowa z Anią Baloniki (Kraków) Fotorelacja Miłość trudniejsza... Nasza historia Nie wolno się poddawać Jak to jest... Już nie jesteśmy tacy sami Urodziny 3 razy w roku Perspektywa Plotki o świętych Informacje z regionów Galeria Aniołów
Współpraca pomocrodzicom.pl Pol. Stow. Naucz. NPR Prawo i Medycyna

Stał się całym naszym światem...

W 2005 roku zostałam mamą małej Alicji. Zbyt małej, żeby zostać z nami. Alicja przyszła na świat w 22 tygodniu ciąży po 2 tygodniach walki o nią w szpitalu. Modląc się nad grobem naszej córeczki prosiliśmy z mężem, aby Alicja się wstawiała za nami, pozwoliła pogodzić się z jej odejściem i uprosiła łaskę szczęśliwego macierzyństwa.

Kilka miesięcy później na kolanach wpatrywaliśmy się z mężem w pozytywny test ciążowy. Rozpoczął się okres wielkiej radości i wielkiego strachu. Pierwsze tygodnie ciąży potęgowały strach. Pojawił się krwiak, musiałam przyjąć mocny antybiotyk ze względu na zapalenie pęcherza. Co jakiś czas biegałam do łazienki żeby sprawdzić, czy nie krwawię. W 13 tygodniu ciąży założono mi szew na szyjkę. Strach stał się naszym nieodłącznym towarzyszem. W końcu doszło do mnie, że tak nie możemy żyć, że to bez sensu. Stwierdziłam, że będę się cieszyć każdym dniem, który zostanie nam dany, mi i małej kropeczce we mnie, może to będzie jeszcze tydzień, może miesiąc, a może tym razem wszystko skończy się szczęśliwie. Ta myśl pozwoliła mi przetrwać. Każdego tygodnia obchodziliśmy z mężem małą uroczystość, kolejny tydzień życia naszej kropeczki. Przez całą ciążę miałam bakterie w szyjce, co groziło pęknięciem pęcherza płodowego, więc moją obsesją kolejną stała się możliwość sączenia się wód płodowych. Mój mąż starał się jak mógł, aby podtrzymać mnie na duchu, aby utrzymać moją wiarę, że tym razem nie stracimy naszego maleństwa. Mogłam liczyć również na mojego ginekologa – człowieka, który przyjmował poród Alicji. Jego spokój i wyrozumiałość pozwalały mi się samej uspokoić a kompetencje sprawiały, że czułam, że jestem pod właściwą i najlepszą opieką. Wreszcie po 36 tygodniu ciąży zdjęto mi szew i zaczęło się oczekiwanie.

Mikołaj urodził się 23 maja, 6 dni po terminie. Przyszedł na świat i stał się całym naszym światem. Tydzień skończył 8 miesięcy, a my z mężem wciąż nie możemy uwierzyć, że ta cudowna błękitnooka istotka to nasz syn. Mikołaj rozwija się prawidłowo, jest bardzo pogodnym i radosnym dzieckiem. Zabieramy go na spacery na grób Alicji i opowiadamy mu o niej. Prawdopodobnie Alicja uratowała życie Mikołajowi, bo odpowiednio wcześnie założony szew szyjkowy pozwolił bezpiecznie rozwijać się naszemu synkowi, gdy zamieszkał pod moim sercem.

Pomimo upływu czasu tęsknota za Alicją nie ustaje. Tak bardzo chciałabym móc ją jeszcze raz przytulić i ucałować, tak jak tulę jej braciszka. Patrząc na jej rówieśników zastanawiam się, jaka byłaby dzisiaj, czy jej uśmiech byłby podobny do uśmiechu Mikołaja, czy miałaby błękitne oczy jak jej tata. Ta pustka po jej odejściu zostanie na zawsze i nic nie jest w stanie jej wypełnić. Trzeba ją tylko jakoś oswoić i nie tracić wiary, że kiedyś spotkamy naszą córeczkę, że Mikołaj pozna kiedyś swoją siostrzyczkę.

Megi

Zobacz też:
Historia rodziców Ali