Zawsze uszanowano mój wybór
Mam nadzieję, że w Polsce zmieni się podejście lekarzy i pielęgniarek do poronienia, przedwczesnych porodów i śmierci dziecka. Skończmy z tym, że na forum co drugi list to zrozpaczone opowieści matek które nie mogły przytulić swojego dziecka i poznać płci bo pielęgniarka zawinęła maleństwo w ligninę i przysłowiowo wyrzuciła do kosza. Dla porównania opiszę wam jak zachowywali sie lekarze I pielęgniarki w szpitalu w Stanach, gdy w 20 tygodniu nagle odeszły mi wody płodowe i dziecko nie miało szans przeżycia.
- Przedstawiono mi opinie dwóch lekarzy po przeprowadzonych badaniach. Do mnie należał wybór, czy poddam sie zabiegowi i usunięciu płodu podczas narkozy, czy zdecyduję się na wywołanie porodu w razie wystąpienia zakażenia i gorączki.
- Miałam stałą opiekę podczas całej akcji porodowej oraz tłumaczono mi, co się dzieje bym uniknęła lęku przed nieznanym. Niestety nie doszłam do rozdziału w książkach jak przebiega porod ,to byl dopiero 20 tydzień ciąży.
- Zaproponowano mi środki przeciwbólowe.
- Zaproponowano mi rozmowę z duchownym.
- Zapytano czy chcę potrzymać, widzieć, nazwać dziecko. Synka ubrano w ubranka dla wcześniaków.
- Przedstawiono mi opcje: czy chcemy dziecko pochować, czy wolimy przekazać szpitalowi by spalono jego ciałko i oddano nam prochy w urnie.
- Pozwolono na obecność mojego męża przy mnie, zawsze zauważano go i nigdy go nie pominięto przy wyrażaniu nam współczucia.
- Przewieziono mnie z pokoju porodowego na piętro, gdzie nie słyszałam płaczu noworodków, poród odbył się w oddzielnym pokoju z łazienką.
- Podawano mi woreczki z lodem do okładania piersi nabrzmiałych i obolałych od pokarmu. Miałam pomoc ze strony pracownika socjalnego, przygotowującego mnie i męża do wyjścia ze szpitala, pogrzebu, dalszych badań medycznych
- Zawsze podawano mi opcje nigdy nie narzucając opinii i zawsze uszanowano mój wybór.
slonecznik15