Pytali się z troską w głosie...
Trafiłam do szpitala zaraz po tym jak tylko zobaczyłam, że krwawię. Zrobili mi tam dwa badania USG. Trwało to dość długo a ja z każdą chwilą czułam, że padną okrutne słowa z ust lekarza. Nie pomyliłam się...
Już od pewnego czasu czułam się mniej "ciążowo". Bóle w podbrzuszu nasilały się a biust malał..
Personel szpitalny był bardzo miły a sale przytulne. W każdej znajdował się telewizor, kablówka, była łazienka z prysznicem a w oknach firanki.
Na szczęście położono mnie samą, z dala od oddziału położniczego. Pielęgniarka przyniosła mi koszulę, majtki jednorazowe i rajstopy uciskowe. Dostałam tabletkę dopochwową i kazono mi czekać. Zrobiłam się strasznie głodna, jednak nie pozwolono mi nic jeść - w końcu za chwilę miałam mieć zabieg, miałam usnąć aby obudzić się sama w swym ciele. Obiadem został poczęstowany mąż - w Niemczech nie jest to nic nadzwyczajnego zaś w Polsce nie do pomyślenia.
Tuż przed zabiegiem pobrano mi krew aby móc z niej zrobić jakieś badania. Zostałam przewieziona do sali zabiegowej. Usnęłam...
Po przebudzeniu odczułam wielką ulgę. Poczułam, że teraz może być już tylko lepiej. Obok stał mój mąż a wszyscy dookoła pytali z troską w głosie czy wszystko w porządku. Zapewniali, że za kolejnym razem na pewno się uda.. Właściwie byłam spokojna, ale strasznie zmarznięta i otępiała od narkozy i leków. Gdy tylko te przykre objawy ustąpiły, zrobiono mi kolejne USG i podano szczepionkę (chyba na konflikt serologiczny). Następnie wraz z mężem odbyliśmy długą rozmowę z lekarką. Zapewniła nas, że już za kilka miesięcy urodzę zdrową dzidzię. Zapytałam ją, czy powinnam zrobić jakieś badania przed kolejną ciążą, ale ona powiedziała, że powinnam traktować to, co się stało jak zwykły pech i badań żadnych nie robić.
Tyle słyszałam o różnych badaniach, ale nawet nie wiem z czego i jak się je robi. Cytomegalia? Przeciwciała? Same nowe rzeczy...
Wbrew opinii lekarzy, że po pierwszym poronieniu nie trzeba ich robić czuję, że powinnam. Może mnie uspokoją. Tak chciałabym być znów w ciąży, ale tak bardzo się boję...
M.