KontaktKontakt
Wstazeczka15.10.
ForumForum
Polecamy Pamiętnik Ani Pamiętnik Ani(2) Ile mam dzieci? Prawo w pigułce Przygotuj się do szpitala Słowniczek łac-pol Pogrzeb - 9tc Nietrafione pocieszenia Informacje z regionów
Nasze projekty Warmia-Mazury (2010) Dobre praktyki (2009) Warmia-Mazury (2009) Kujawsko-Pomorskie (2008)
Nowości Wyzwanie Coś nas łączy ponad czasem Dzień Dziecka Utraconego Językowy obraz macierzyństwa Przypadkowe spotkania Wspierająca pomoc Hołd dla mojego dziecka Czy jeszcze przeżywasz? Anioł w deszczu Wbrew procedurom Baloniki (Lublin) Fotorelacja Baloniki (Olsztyn) Fotorelacja Pomóc tym, którzy pomagają Baloniki (Olsztyn) Jak znalazłam się w stowarzyszeniu? Rozmowa z Anią Baloniki (Kraków) Fotorelacja Miłość trudniejsza... Nasza historia Nie wolno się poddawać Jak to jest... Już nie jesteśmy tacy sami Urodziny 3 razy w roku Perspektywa Plotki o świętych Informacje z regionów Galeria Aniołów
Współpraca pomocrodzicom.pl Pol. Stow. Naucz. NPR Prawo i Medycyna

Nie tylko o poznańskich spotkaniach

Wcześniej nie znałam kobiet, które straciły dziecko. Wcześniej żyłam z przekonaniem, że kiedy zechcę zajdę w ciążę i urodzę. Stało się jednak inaczej. A przecież to takie naturalne etapy w życiu kobiety… ciąża… poród… macierzyństwo…

Przez pewien czas byłam bierną uczestniczką na stronach internetowych, skierowanych do kobiet po stracie dziecka, tylko czytałam. Po drugim poronieniu odważyłam się to zmienić. Zalogowałam się „na Bocianie” i wysłałam maila, do założycielek strony poronienie.pl, o historycznym już tytule: chcę zrobić coś dobrego. Nie wiedziałam dokładnie co mogę zrobić, ale byłam (i nadal jestem) pełna chęci. Dojrzałam do kontaktu z innymi dziewczynami, które poroniły. Chciałam zacząć mówić o tym, co przeżyłam.

Żaneta (Emily_r) i Monika (wuchowa) to dziewczyny, z którymi nawiązałam kontakt poprzez „poronieniową” pocztę. To one dały mi wsparcie i zachęcały do lokalnych działań. To one były zawsze gotowe „rzucić wszystko i biec z pomocą”, kiedy było mi źle. To z nimi… poroniłam kolejną ciążę… Spotkałam je w Warszawie podczas posiedzenia Warszawskiego Oddziału PTMP, na którym prowadziły prezentację dla personelu medycznego. Były tam też Agata (aagata4) i Asia (zaisa) i te, których niestety nie pamiętam. Wszystkie były takie… normalne…

Decyzja o zorganizowaniu spotkania w Poznaniu, dojrzewała we mnie dosyć długo. Po cichu miałam nadzieję, że ktoś to zrobi za mnie, a ja po prostu dołączę się. Ale ile można czekać. Założyłam na forum wątek: „Grupa wsparcia w Poznaniu” i… po miesiącu dziewczyny były już u mnie :).

Zdecydowałam się na „domowe spotkanie”, bo dawało to pewność, że nikt nam nie będzie przeszkadzał. No i jeszcze, chciałam przeprowadzić małą agitację na rzecz zakładanego Stowarzyszenia, bez noszenia ulotek po mieście – przepraszam Dziewczyny ;). Czy bałam się tego spotkania? Pewnie tak. Kiedy mąż zapytał o czym my właściwie będziemy rozmawiały, odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nie wiem. Nie zastanawiałam się nad tym. Było mi pewnie trochę łatwiej, bo byłam u siebie. Na szczęście dziewczyny były odważne i przyszły… Dwie Moniki (dużo nas) i Marta… Dwa tygodnie później spotkałyśmy się drugi raz, u innej Moniki (Mysza) i pojawiły się kolejne odważne, Agata i Kamila. Te dwa spotkania to w sumie ok. 10 (!?!) przegadanych godzin…, które nie wiadomo kiedy upłynęły… O czym rozmawiałyśmy? Przede wszystkim o przeżyciach i uczuciach związanych z poronieniami, szpitalach, lekarzach, stronach i forach internetowych podejmujących tematykę straty dziecka. Często padały słowa: „kiedy pojechałam do szpitala”, „jak byłam w 8 tc”, „lekarz powiedział”, „podczas USG”, „zrobiłam badania”, „zobaczyłam na teście dwie kreseczki”, „planowałam gdzie będzie stało łóżeczko”,… No, ale przecież jesteśmy „normalnymi” kobietami, więc nie mogłyśmy zrezygnować z dyskusji na temat pracy, domu czy… teściowych i mężczyzn. Śmiałyśmy się…

Wiele osób z naszego otoczenia myśli, że my się zadręczamy tymi spotkaniami i rozmowami. Uważają, że powinnyśmy zapomnieć o tym, co się zdarzyło. Dla wielu ludzi poronienie to mało znaczący incydent w życiu kobiety, a ciąża 6-12 tygodniowa to… nie ciąża. O mężczyznach i ich uczuciach to już prawie nikt nie wspomni. Pewnie każdy zaakceptuje organizacje czy grupy wsparcia kobiet chorych na raka piersi, anonimowych alkoholików czy rodziców dzieci z zespołem Downa. Ale kto zaakceptuje nasze działania? Kto zrozumie ból kobiety, która traci dziecko, którego właściwie… nie było? Ja już wiem kto mnie zrozumie – Monika, Żaneta, Agata, Marta, Kamila… Każda z nich przeszła przez to samo – straciła możliwość zostania szczęśliwą mamą. Warto się z nimi spotkać.

Żałuję, że musiało się stać tyle złego, żebym mogła poznać i polubić te wszystkie dziewczyny. Mam tylko nadzieję, że za jakiś czas będziemy mogły wymienić się nie tylko informacjami o przeżytych poronieniach, ale również dobrymi radami na temat… wychowywania dzieci… Choć czasem bardzo trudno w to uwierzyć.

Może jest jeszcze jakaś odważna :) dziewczyna z Poznania lub okolic, która chce się do nas przyłączyć? Do zobaczenia na kolejnym spotkaniu...

Monika (magic)

luty 2006 r.